Archiwum dla listopad, 2008

O meczu Polska- Irlandia…

Po ostatnim występie reprezentacji przeciwko Słowakom na trenera i jego podopiecznych spadła fala krytyki. Nikt nie wiedział jaką tak naprawdę mamy drużynę, tą świetnie zorganizowaną, pomysłowo i szybko rozgrywającą akcje jak w meczu z Czechami czy bezbarwną, tworzącą sytuacje po przypadkowych zagraniach, potrafiącą przez proste błędy przegrać wygrany mecz podobnie jak we wspomnianym  spotkaniu w Bratysławie? Odpowiedź na to pytanie miało nam dać spotkanie z Irlandczykami.
Na Croke Park w Dublinie pojawiła się niebywała jak na wyjazdowe spotkanie grupa naszych kibiców. Polscy emigranci przebywający na Wyspach przybyli na stadion w sile ponad 20 tys. osób. Głośnym dopingiem starali się wspierać swoich rodaków. Szybko przyniosło to efekt. Już w 3 minucie piłkę w irlandzkiej bramce umieścił strzałem głową Mariusz Lewandowski. Pełniącego w tym spotkaniu funkcję kapitana zawodnika Szachtara świetnie obsłużył Łukasz Garguła, który popisał kapitalnym dośrodkowaniem z rzutu wolnego.  W dalszych minutach wyrównać próbowali rywale. Bliski szczęścia był Damien Duff. Skrzydłowemu reprezentacji Irlandii brakowało jednak tego dnia skuteczności. Polacy raz po raz wyprowadzali groźne kontry. Bardzo aktywny był Jakub Błaszczykowski, który swoimi rajdami sprawiał sporo zagrożenia. Po jednej z jego akcji i kapitalnym podaniu bliski zdobycia bramki był Paweł Brożek. Napastnik Wisły miał jeszcze kilka okazji do zdobycia swojej trzeciej bramki w reprezentacji. W 32 minucie po wysunięciu piłki przez Łukasza Gargułę z narożnika pola karnego trafił on jednak nieczysto w piłkę i Shay Given spokojnie wyłapał futbolówkę. Brożek wyróżnił się w tym meczu jeszcze raz. Na pięć minut przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę przejął on piłkę na środku boiska po złym zagraniu Richarda Dunne’a i popędził ku bramce rywali. W ostatniej chwili został jednak powstrzymany przez irlandzkiego stopera.
Drugą połowę rozpoczęliśmy z dwoma zmianami. Za Brożka na boisko wszedł Robert Lewandowski, a Błaszczykowskiego zmienił Roger Guerreiro. To właśnie pomocnik Legii w 48 minucie po szybkiej wymianie podań z Łukaszem Gargułą zdecydował się na uderzenie z 20 metrów. Piłka wpadła tuż przy słupku i Polacy cieszyli się z drugiej bramki. W drugich 45 minutach nasza reprezentacja pokazała, że nie jest jej obca gra z pierwszej piłki. W 59 minucie po takiej akcji sam na sam z bramkarzem znalazł się Robert Lewandowski. Młody napastnik Lecha próbował zdobyć bramkę technicznym strzałem na bramkę, ale piłka przeleciała tuż obok jej lewego słupka. Kwadrans przed końcem silnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Mariusz Lewandowski. Given zdołał jednak wybić piłkę na rzut rożny.Potem strzału próbował jeszcze debiutant Peszko. Po jego uderzeniu futbolówka przeleciała jednak obok bramki. Końcówka spotkania przyniosła sporo emocji. W 85 minucie piłkę z linii bramkowej zdołał wybić Dudka. Trzy minuty później arbiter podyktował rzut karny dla reprezentacji Irlandii po faulu Tomasza Jodłowca. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Patrick Hunt. Polacy szybko wznowili grę. Na 20 metrze przed bramką Irlandczyków z piłką znalazł się Robert Lewandowski. Obrócił się on z piłką i pięknym strzałem w samo okienko bramki zdobył swoją drugą bramkę w reprezentacji. To jednak nie był koniec emocji. Już w następnej akcji bramkę po silnym uderzeniu strzelił Keith Andrews. Przy odrobinie szczęścia Irlandczycy mogli jeszcze wyrównać, ale za każdym razem piłka odbijała się od nóg naszych obrońców. W ostateczności mecz zakończył się wynikiem 3-2, a polscy kibice wreszcie z dumą będą mogli pokazywać się u swoich irlandzkich pracodawców.
Spotkanie to sprawiło, że staliśmy się bogatsi o pewną wiedzę. Naszą reprezentację stać na grę na dobrym poziomie, potrafimy wykorzystać swoje wyszkolenie techniczne z rywalami preferującymi wyspiarski styl gry i prowokującymi do tego samego przeciwników. Wiemy także, że ligowcy, których zagrało w tym spotkaniu aż 9 , potrafią zagrać jak równy z równym z Irlandczykami których znaczna część gra w lidze angielskiej, która jest uważana za najsilniejszą na świecie. Żeby nie było tak słodko to trzeba zauważyć, że od pewnego czasu nasza reprezentacja ma problemy z koncentracją w końcówce spotkań. W meczu z Czechami bliscy byliśmy stracenia 3 punktów, spotkania ze Słowacją nie trzeba nikomu przypominać a i pojedynek z Irlandią zakończyłby się remisem gdyby nie gol Lewandowskiego. W każdym bądź razie reprezentacja Polski udanie zakończyła rok i wlała w nasze serca odrobinę optymizmu, że wiosenne spotkania będą dla nas zwycięskie. Tak więc panowie- czekamy i wierzymy!

Szkółka Ajaxu

W Polsce od jakiegoś czasu popularny stał się temat szkolenia młodzieży. Początkowo niewiele osób wiedziało jak za to się zabrać. Jednak z czasem za tworzenie warunków do odpowiedniego rozwoju młodych piłkarzy wzięli się kompetentni ludzie korzystający z zachodnich wzorców. Z pracy z młodzieżą najbardziej znany jest Ajax Amsterdam. Szkółka działająca przy tym klubie wydała najwięcej gwiazd futbolu. Nikomu bowiem nie trzeba przedstawiać takich piłkarzy jak Dennis Bergkamp, Johan Cruyff, Frank Rijkard czy Patrick Kluivert.
Co powoduje, że amsterdamska wylęgarnia talentów może pochwalić się tyloma sukcesami? Jednym z powodów zapewne są liczne boiska treningowe utrzymywane w bardzo dobrym stanie. Młodzież może kształcić się nie tylko na boiskach trawiastych ale także na sztucznych oraz krytych.
Każda drużyna ma oddzielne treningi, młodzi chłopcy podzieleni są na grupy wiekowe w których znajduje się ich około 20-25. Poszczególne grupy grają między sobą częste sparingi, które uczą rywalizacji i walki.
Podział na grupy daje możliwość poświęcenia większej ilości czasu dla jednostki. W naszych klubach często widujemy zwolnienia trenerów drużyn młodzieżowych ze względu na słabe wyniki sportowe. Stawia się na stworzenie mocnego zespołu, a nie wychowanie jak największej ilości dobrych piłkarzy będących w przyszłości podporą drużyny seniorskiej. Szkółka Ajaxu stawia przede wszystkim na indywidualny rozwój młodego zawodnika.W przeciwieństwie do Polski gdzie trampkarze muszą znosić spore obciążenia fizyczne, holenderscy adapci futbolowego rzemiosła ćwiczą technikę podań, strzałów oraz drybling. Po kilku latach przychodzą efekty pracy. Holendrzy czarują nas swoimi zagraniami, podczas gdy reprezentant Polski traci piłkę po nieskutecznym przyjęciu.
Nie można zapomnieć o autorach sukcesu, czyli scoutach i trenerach. Ci pierwsi jeżdżą do szkół, chodzą na boiska szkolne, zatrzymują się nawet na ulicy widząc chłopca, u którego dostrzegają odrobinę smykałki do futbolu. Jeśli rodzice wyrażają zgodę, zostaje on przyjęty na okres próbny wynoszący zazwyczaj 3 miesiące w którym ma on okazję przekonać trenera do swojego talentu. Trenerzy- oni odgrywają kluczową rolę w całym przedsięwzięciu. To do nich należy ,,oszlifowanie diamentów”. Wydobywają z młodzieży cały ich potencjał, wpajają wiedzę umożliwiającą zdobycie jak największych umiejętności.
Cóż, w Polsce możemy na razie tylko pomarzyć o tak dobrym i efektywnym systemie szkolenia. Jak jednak wspomniałem z roku na rok sytuacja wygląda coraz lepiej. Warto pamiętać, że ,,impossible is nothing”. A dla młodych piłkarzy jedna rada- miejcie marzenia, bo tylko dzięki nim dojdziecie do celu

Fenomen Kolejorza

Który klub w Polsce ma najlepszych kibiców? Bez wątpienia jest to Lech Poznań. Pełen stadion, piękne oprawy, doping przez 90 minut. Taki widok chciałby mieć przed oczami chyba każdy prezes. Co spowodowało, że klub ze stolicy Wielkopolski jest wspierany przez tak dużą rzeszę fanów?
Sukces Kolejorza jakim niewątpliwie jest awans do fazy grupowej Pucharu UEFA spowodował, że zapanowała moda na Lecha. Nikogo nie może dziwić fakt, że coraz więcej osób chce utożsamiać się z naszym jedynakiem w europejskich pucharach.Drużyna Franciszka Smudy gra efektowny, cieszący oko futbol. Cechy, które trener wpoił swoim piłkarzom (tj. ambicja, walka do ostatniej sekundy) spowodowały, że kibice wspierają zespół przez cały mecz, wierzą w to, że jest on w stanie odwrócić losy meczu. O tym, że emocjonujące widowiska elektryzują tłum wiemy nie od dziś. Lech jest drużyną, która te emocje zapewnia swoim fanom w każdym meczu. Piłkarze żyją z kibicami w swego rodzaju symbiozie. Mam okazję regularnie rozmawiać z zawodnikami Kolejorza i wszyscy potwierdzają, że kibice są dla nich dwunastym zawodnikiem. Fani przychodząc na stadion dodają swoim pupilom dodatkowych sił, które zazwyczaj pozwalają osiągnąć upragniony sukces.
Lech słynie jednak nie z ,,kibiców sezonowych” lecz z prawdziwych fanatyków. Miłość do kolejowego klubu przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Drużyna z Poznania jest dla tych ludzi całym życiem. Od małego wychowywani byli, że to Lech jest najlepszym klubem w Polsce, że należy się mu szacunek, trzeba być z niego dumnym i okazywać to na każdym kroku. Słowa ojców, dziadków młodzi ludzie biorą sobie do serca i wraz z piłkarzami stwarzają na stadionie niesamowitą atmosferę. Teraz ci mali chłopcy zabierani dawniej przez swoich ojców na mecze, pokazują się przy Bułgarskiej ze swoimi potomkami pielęgnując 86 letnią tradycję.
Swoim zachowaniem fani Kolejorza pokazują, że slogany typu ,,duma i tradycja” nie są pustymi sloganami, a słowami w pełni odzwierciedlającymi ich postawę. Drodzy Kibice Lecha, możecie być z siebie dumni!

Lech- Nancy, pierwszy krok do chwały?

Czwartek, godzina 18.15, stadion przy ul. Bułgarskiej w Poznaniu. Pierwszy mecz w fazie grupowej Pucharu UEFA dla Lecha Poznań. Faworytem tego meczu na pewno nie jest drużyna Franciszka Smudy. Ostatnio sporo osób zauważyło spadek formy Kolejorza. Czego się więc spodziewać?

Przy żywiołowym dopingu poznańskich kibiców pewne jest jedno- nie zabraknie walki i dobrego futbolu. Faktycznie, może ostatnio Lechici nie mieli najlepszego okresu, ale nie bałbym się o czwartkowe spotkanie w ich wykonaniu. Za ekipą z Wielkopolski przemawia fakt, że przed własną publicznością zawsze wykazują ambicję. Plusem jest także trener- Franciszek Smuda. Jest on chyba najlepszym w Polsce motywatorem. Nikomu nie trzeba chyba przypominać czasów jego pracy z Widzewem. Mecze z Broendby o LM i Legią o MP na stałe zapisały się w historii polskiego futbolu. ,,Widzewski charakter” trener Smuda stara się przenieść do Lecha. Im dłużej pracuje w tym klubie, tym bardziej widać w poczynaniach piłkarzy nieustępliwość, walkę do ostatniej minuty. Charakter i cierpliwość Lechici pokazali w spotkaniu z Austrią. Kapitalna końcówka dała im upragniony awans. Kolejorz z całą pewnością podejdzie do rywala z respektem, ale nie przesadzonym. Wkońcu poznaniaków stać na zdobycie 3 punktów z przeciętną ostatnio drużyną Nancy. Ofensywna gra i zepchnięcie rywala do defensywy będą kluczem do zwycięstwa. Martwić może jednak panująca wśród piłkarzy z Wielkopolski grypa. Do treningów powrócił wprawdzie Tomasz Bandrowski, którego zadaniem będzie czyszczenie środka pola. Niestety ostatnie treningi z powodu grypy musieli opuścić Murawski, Arboleda i Kotorowski, czyli liderzy drużyny. MIejmy nadzieję, że doktor Pyda szybko postawi piłkarzy na nogi i czwartkowy wieczór będzie wielkim piłkarskim świętem w Poznaniu.

Mimo problemów, mam nadzieję, że Lech odniesie zwycięstwo i mecz z Nancy będzie pierwszym krokiem do awansu z grupy. Tak więc, do boju Lechici! Polska w Was wierzy!


Polecamy



Wyszukaj w blogu

RSS


listopad 2008
P W Ś C P S N
« października   lutego »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930