W ostatni weekend mieliśmy okazję pierwszy raz od dłuższego czasu zobaczyć na zielonych (jeszcze nie wszędzie) boiskach naszych ligowych kopaczy. Daleko idących wniosków po tej kolejce wysuwać nie można jednak pewien szkic tego jak będzie wyglądała druga część sezonu w Polsce można stworzyć.
Przede wszystkim gratulacje dla Rafała Ulatowskiego, który potrafił zatrzymać w klubie Dawida Nowaka (nie wiadomo ile w tym zasługi trenera, ale jednak Nowak nadal w GKS). Snajper szybko, bo już w 3 minucie meczu z Wisłą, pokazał, że ze snu zimowego obudził się dawno. Podobnie jak cała drużyna z Bełchatowa, która zagrała bardzo dobre zawody walcząc od pierwszej do ostatniej minuty i momentami prezentując naprawdę ciekawy futbol. To właśnie GKS może być czarnym koniem wiosny. Mistrzostwo wydaje się być mało realne, ale miejsce w Lidze Europejskiej?
Co do Wisły, to Mistrz Polski z całą pewnością nieco zawiódł. Wprawdzie toczył niezły, szybki bój z Bełchatowem, ale wydaje się, że forma już nie ta co jesienią. Warto również zwrócić uwagę na transfery. Najlepszym wydaję się być Kameruńczyk Ba, który zaliczył kilka odbiorów, pokazywał się do gry. Wydaje mi się, że niewypałem będzie Hristov. W ostatnim meczu nie pokazał nic wielkiego nawet przez chwilę nie pokazując jakiejś dobrej piłkarskiej cechy (mówię tu o szybkości, skuteczności czy technice). Brak Pawła Brożka może być dla Wisły ciosem znacznie większym niż wydawało się kibicom, a niebyt na rynku transferowym odbić się może Mistrzom Polski czkawką. Myślę, że parę pierwszych kolejek ekipa Skorży prześpi budząc się o jeden mecz za późno. Poza tym czy Mistrz wygrywający tylko z takimi drużynami jak Odra czy Zagłębie ma szansę zaistnieć w piłkarskiej Europie?
Pod lupę należy wziąć również Lecha Poznań. Trzeba przyznać, że w meczu z Polonią Lechici specjalnie nie zachwycili. Wprawdzie wygrali 3-0, ale gra nie przypominała tej z najlepszych meczów pod wodzą Franciszka Smudy. Ktoś na republicefutbolu napisał już, że po Kolejorzu można spodziewać się szarż skrzydłami Peszki i bramek Lewandowskiego. I wydaje się to być słusznym stwierdzeniem. Stilic bowiem daleki jest od formy sprzed roku co pokazał w meczu z Polonią notując bardzo dużo łatwych strat. Także Kriwiec w pierwszym meczu nie zachwycił. Uważam więc, że z obecnym trenerem Lecha nie stać na więcej niż miejsce gwarantujące grę w Lidze Europejskiej. Majster poczeka więc jeszcze przynajmniej rok. Polonii natomiast nie pomogła nawet magia Bakero, którego zespół choć grał odważnie to doznał porażki. Jedynym plusem tego spotkania dla Warszawiaków będzie chyba transfer Andreu, który błyszczał w odbiorze i wyprowadzaniu piłki.
Muszę przyznać, że zaskoczeniem in minus była dla mnie Legia. Wprawdzie zwyciężyła z Cracovią, i to w 10, ale należy przyznać, że sporo było w tym szczęścia. Po sezonie strata Muchy może być dla Wojskowych fatalnym zderzeniem z rzeczywistością. Gdyby nie słowacki bramkarz, w wyścigu o Mistrzostwo klubu z Warszawy chyba już by nie było. Bardzo dobre wrażenie wywarł na mnie Szałachowski, którego zawsze bardzo ceniłem pod względem umiejętności. Jeżeli ominą go kontuzję, to będzie czołową postacią nie tylko Legii ale i całej ligi. Niemniej jednak uważam, że czas trenera Urbana pomału dobiega końca. “Teraz albo nigdy” wydaje się, że te słowa mógł usłyszeć coach od swoich pracowdawców, bowiem okres posuchy jeżeli chodzi o sukcesy trwa już zbyt długo. Czy jednak Legię stać na zdobycie tytułu? Szczerze wątpię.
Pochwały należą się Orestowi Lenczykowi za przygotowanie drużyny i sciągnięcie Suworowa, który prawdopodobnie zostanie czołową postacią Ekstraklasy. Widać u tego zawodnika doświadczenie wyniesione z gry w pucharach. Emanuje od niego duża pewność siebie, a poza tym posiada świetną technikę i niezły przegląd pola. Co do Cracovii, gdyby bardziej uwierzyła w swoje siły i przycisnęła Legionistów, to jestem pewien, że nawet świetny fragment Szałachowskiego nie sprawiłby, że punkty wyjechały do Warszawy.
Sporym zaskoczeniem na plus jest dla mnie forma Ruchu Chorzów. Szczerze powątpiewałem, że drużyna ta utrzyma wysoką pozycję z jesieni. Po tym co zobaczyłem śmię twierdzić, że Chorzowianie pierwszej 6 Ekstraklasy napewno nie opuszczą. Wprawdzie Arka nie wydaje się być rywalem na tle którego można wysnuwać takie wnioski, jednakże trenerowi Fornalakowi należy oddać, że kondycyjnie i taktycznie zespół przygotowany jest fenomenalnie. A Arka jak to Arka, zapewne będzie dryfować po dołach tabeli licząc na wypłynięcie w bezpieczną strefę.
Po tym wstępnym podsumowaniu zapewne ktoś z Was zauważy, że przy żadnej z drużyn nie napisałem ” główny kandydat na Mistrza Polski”. Dlaczego? Bo żadna z drużyn po pierwszej kolejce ligowej wiosny (oprócz Bełchatowa, który drogę do tytułu ma jednak zbyt odległą) nie zasłużyła! Wydaje się więc, że tak jak w ostatnich kilku latach zdobywca krajowego czempionatu będzie taki jak i cała liga- słaby. Ale cóż, z liga jak z garbatym dzieckiem- niby szkaradne, ale kochać trzeba:)